Ptaki na korbie i sztuka, która niepokoi. W Toruniu wraca DKJo!

Ptaki na korbie i sztuka, która niepokoi. W Toruniu wraca DKJo!

FOT. WOAK

W toruńskim WOAK-u jedno z najsłynniejszych dzieł Paula Klee znów stanie się punktem zapalnym do rozmowy o sztuce, która wymyka się prostym odpowiedziom. „Maszyna do ćwierkania” przyciąga wzrok, ale nie pozwala patrzeć spokojnie – łączy lekkość rysunku z czymś wyraźnie niepokojącym. Podczas spotkania DKJo! obraz ma zostać rozłożony na czynniki pierwsze: od ptasiej groteski po pytania o technikę, muzykę i nacisk historii.

Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu zaprasza na kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Jednego Obrazu. Tym razem na warsztat trafi praca, która od lat prowokuje interpretacje i spory, bo w jednej scenie mieści i żart, i ironię, i cień mechanicznego świata. Dla uczestników to nie będzie tylko oglądanie reprodukcji, ale przede wszystkim wspólne szukanie sensu tam, gdzie Klee zostawił wiele niedopowiedzeń.

  • Data: 11 czerwca 2026 roku
  • Godzina: 18.00
  • Miejsce: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu
  • Wstęp: wolny
  • Czas trwania: około 1 godziny i 30 minut
  • Cztery ptaki na drucie i pytanie, czy to jeszcze niewinna zabawa
  • Drżąca kreska Klee i muzyka wpisana w rysunek
  • Od wystawy nazistów do Nowego Jorku

Cztery ptaki na drucie i pytanie, czy to jeszcze niewinna zabawa

„Maszyna do ćwierkania” powstała w 1922 roku i od razu zdradza, że Paul Klee nie interesował się zwykłym obrazowaniem świata. Na niewielkiej kompozycji pojawiają się cztery ptaki o niemal karykaturalnych kształtach, zawieszone na drucie połączonym z korbą. Sam motyw przypomina konstrukcję między zabawką a pułapką, a właśnie ta niejednoznaczność nadaje dziełu siłę.

Podczas spotkania uczestnicy mają przyjrzeć się temu napięciu z bliska. Czy to obraz o śpiewie zamkniętym w mechanizmie? A może złośliwy komentarz pod adresem epoki, która coraz mocniej porządkowała świat według zasad produkcji i kontroli? Klee zostawia odbiorcy pole do interpretacji, ale nie daje spokoju — i dlatego ta praca wciąż działa.

Drżąca kreska Klee i muzyka wpisana w rysunek

W obrazie ważna jest nie tylko scena, lecz także sposób jej zbudowania. Klee użył akwareli, tuszu i transferu olejnego, dzięki czemu uzyskał charakterystyczną, lekko drżącą linię, kojarzącą się z dziecięcym rysunkiem, ale podszytą dużą świadomością formalną. Z kolei tło, według interpretacji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, prowadzi od chłodnego błękitu nocy do różu świtu.

To właśnie tu pojawia się kolejny trop — muzyka. Klee był nie tylko malarzem, ale też skrzypkiem, a dźwięk często przenikał jego twórczość. W „Maszynie do ćwierkania” można dostrzec graficzne znaki przypominające wykrzykniki w dziobach ptaków, jakby artysta chciał zapisać dźwięk nie nutami, lecz ruchem kreski. Na spotkaniu ten wątek ma zostać rozwinięty, bo w przypadku Klee obraz i muzyka rzadko idą osobno.

Od wystawy nazistów do Nowego Jorku

Historia tego dzieła nie kończy się na warstwie formalnej. Obraz znalazł się na wystawie „Sztuka zdegenerowana”, zorganizowanej przez nazistów w Monachium w 1937 roku. Władze III Rzeszy uznały subtelną, pełną dwuznaczności pracę Klee za zagrożenie dla własnej wizji sztuki. To mocny kontekst, bo pokazuje, jak polityka potrafiła próbować zdusić wszystko, co wymykało się jednolitej narracji.

Podczas toruńskiego spotkania ten wątek ma wybrzmieć obok pytania o sam sens obrazu. Czy „Maszyna do ćwierkania” jest ostrzeżeniem przed technologią, która może ujarzmić naturę? A może ironicznym portretem artysty zmuszanego do grania według cudzych reguł? Takie rozmowy zwykle zostają w głowie dłużej niż sama reprodukcja, bo dopiero wtedy widać, jak bardzo Klee potrafił połączyć lekkość z ukrytą irytacją.

Spotkanie poprowadzi historyk sztuki Łukasz Wudarski. To propozycja dla tych, którzy lubią sztukę oglądać powoli, z uwagą i bez gotowych odpowiedzi.

na podstawie: WOAK.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (WOAK). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.