W starostwie padło pytanie o awarię chemiczną. Służby przećwiczyły odpowiedź

W starostwie padło pytanie o awarię chemiczną. Służby przećwiczyły odpowiedź

FOT. Powiat Toruński

W sali starostwa nie mówiono o rutynowej odprawie. Na stole leżał scenariusz, którego nikt nie chce zobaczyć na ulicach Torunia ani w powiecie – awaria chemiczna, incydent przemysłowy albo wypadek z udziałem niebezpiecznego ładunku. Podczas spotkania 19 maja samorządowcy i służby sprawdzali, czy każdy element układanki wie, co zrobić w pierwszych minutach kryzysu. To właśnie wtedy decyduje się, czy reagowanie będzie szybkie, czy chaotyczne.

  • W starostwie usiedli przy jednym stole ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo
  • Straż pożarna rozłożyła zagrożenia na procedury i obowiązki
  • Transport niebezpiecznych substancji pod lupą inspektorów i praktyków

W starostwie usiedli przy jednym stole ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo

Posiedzenie Toruńskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego miało wyraźnie praktyczny wymiar. Zebrali się ci, którzy w razie realnego zagrożenia muszą działać razem, a nie osobno. Obrady prowadził starosta Mirosław Graczyk, a w sali pojawili się także prezydent Torunia Paweł Gulewski, burmistrz Chełmży oraz wójtowie części gmin powiatu toruńskiego.

To ważny sygnał nie tylko dla urzędników, lecz także dla mieszkańców. Przy zagrożeniach chemicznych i przemysłowych granice administracyjne mają drugorzędne znaczenie. Liczy się sprawna łączność, szybka decyzja i jasny podział zadań, bo substancja niebezpieczna nie zatrzymuje się na granicy miasta czy gminy.

W posiedzeniu uczestniczyli też przedstawiciele służb i instytucji, które na co dzień patrzą na bezpieczeństwo z różnych stron. Wśród nich byli reprezentanci straży pożarnej, inspekcji środowiskowej, transportowej i sanitarnej, a także Policji, Wojsk Obrony Terytorialnej, PERN oraz służb weterynaryjnych.

Straż pożarna rozłożyła zagrożenia na procedury i obowiązki

Pierwszy merytoryczny głos należał do komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu, st. bryg. Rafała Marasza. Wprowadził uczestników w temat, podkreślając, że bez stałej współpracy między służbami ratowniczymi a samorządem trudno mówić o skutecznej ochronie mieszkańców.

Najobszerniejszy referat przedstawił st. kpt. Sławomir Sułkowski z Komendy Wojewódzkiej PSP w Toruniu. Skupił się na tym, co zwykle pozostaje niewidoczne, dopóki nie wydarzy się coś poważnego. Chodzi o definicje awarii przemysłowej, zasady wynikające z ustawy Prawo ochrony środowiska i europejskich dyrektyw Seveso, a także o rolę Komendy Wojewódzkiej PSP jako elementu wiodącego w całym systemie bezpieczeństwa.

W jego wystąpieniu wybrzmiały przede wszystkim cztery obszary:

  • rozpoznawanie poważnej awarii przemysłowej,
  • schematy alarmowania i powiadamiania kryzysowego,
  • zadania poszczególnych służb podczas realnego zdarzenia,
  • zasady współpracy, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.

To właśnie taki porządek ma znaczenie, gdy zagrożenie pojawia się nagle, a czas liczony jest w minutach. Dobrze zorganizowany system nie opiera się na improwizacji, tylko na wcześniejszym ustaleniu, kto informuje, kto zabezpiecza teren, kto ocenia ryzyko i kto odpowiada za dalsze działania.

Transport niebezpiecznych substancji pod lupą inspektorów i praktyków

Kolejna część spotkania pokazała, że zagrożenie chemiczne nie zaczyna się wyłącznie w zakładach przemysłowych. Może pojawić się także na drogach, podczas przewozu substancji niebezpiecznych. I właśnie dlatego głos zabrali eksperci od ochrony środowiska, transportu i bezpieczeństwa sanitarnego.

Małgorzata Saługa, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, oraz Krzysztof Nowak z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego mówili o ryzykach związanych z przemieszczaniem takich ładunków. Z kolei Paweł Lisewski, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny, przedstawił perspektywę zabezpieczenia sanitarno-epidemiologicznego. To właśnie ten zestaw instytucji pokazuje, jak szeroko trzeba patrzeć na jedno zdarzenie – od środowiska, przez ruch drogowy, po zdrowie ludzi.

Do dyskusji włączyli się także przedstawiciele PERN S.A., WOT, Policji i służb weterynaryjnych. Taki skład nie był przypadkowy. W sytuacji kryzysowej liczy się nie tylko sam moment alarmu, ale też to, czy kolejne instytucje potrafią przejąć zadania bez zwłoki i bez zamieszania.

Na koniec starosta Mirosław Graczyk ocenił, że sytuacja bezpieczeństwa w regionie pozostaje stabilna, a wszystkie formacje i instytucje odpowiedzialne za porządek publiczny są dobrze przygotowane na ewentualne zagrożenia. W takim komunikacie najważniejsze jest jednak nie samo zapewnienie, lecz to, co je poprzedza – wspólne ćwiczenie scenariuszy, które oby nigdy nie stały się rzeczywistością.

na podstawie: Starostwo Powiatowe w Toruniu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Powiat Toruński). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.