[HOKEJ] Tauron Hokej Liga – KH Energa Toruń – GKS Tychy 2:4. Prowadzenie i nadzieja nie wystarczyły

[HOKEJ] Tauron Hokej Liga – KH Energa Toruń – GKS Tychy 2:4. Prowadzenie i nadzieja nie wystarczyły

Gol Mikołaja Sytego dał torunianom prowadzenie, a trafienie Wiaczesława Kolesnikowa w trzeciej tercji przywróciło nadzieję, jednak KH Energa Toruń przegrała u siebie z GKS Tychy 2:4 w 15. kolejce Tauron Hokej Ligi. Gospodarze pozostają na trzecim miejscu z 32 punktami, zaś tyszanie mają 36 punktów i prowadzą w tabeli.

Czwartkowy mecz, rozegrany 29 października, miał dla miejscowych stawkę większą niż samo sprawdzenie się na tle lidera. Zwycięstwo miało dać torunianom niemal pewny awans do turnieju finałowego Pucharu Polski. Zamiast takiego kroku pozostał niedosyt: gospodarze otworzyli wynik, później potrafili jeszcze zmniejszyć straty, ale za każdym razem odpowiedź gości odbierała im powody do radości.

Najbardziej zabolała gra w osłabieniu. Trzy pierwsze bramki GKS padły w przewagach, a dwukrotnie sposób na toruńską defensywę znalazł Bartłomiej Pociecha. To właśnie te trafienia zbudowały różnicę, którą miejscowi próbowali odrobić w ostatniej tercji.

Dobry początek, bolesne odpowiedzi

Pierwszy powód do zadowolenia toruńscy kibice dostali w 13. minucie. Syty wykorzystał podanie A. Deniskina i gospodarze prowadzili 1:0. W spotkaniu z liderem taki początek miał swoją wagę: to przyjezdni musieli odrabiać stratę, a Energa mogła myśleć o kolejnym korzystnym wyniku przeciwko tej drużynie.

Radość nie trwała jednak długo. W 15. minucie Pociecha doprowadził do remisu, korzystając z gry w przewadze. Asysty przy bramce na 1:1 zapisali B. Jeziorski i J. Kerkkanen. Dwie minuty po otwarciu wyniku torunianie znów byli więc w punkcie wyjścia.

Jeszcze przed zakończeniem pierwszej tercji sytuacja gospodarzy zrobiła się trudniejsza. W 18. minucie Mateusz Gościński strzelił na 1:2, również przy liczebnej przewadze tyszan. Przy tym trafieniu podawali D. Pas i V. Kakkonen. Pierwsze dwadzieścia minut przyniosło zatem pełen zwrot: od prowadzenia miejscowych do konieczności gonienia wyniku.

Druga tercja nie przyniosła torunianom bramkowej odpowiedzi. Jedyny gol w tej części spotkania padł w jej 14. minucie, a zdobył go ponownie Pociecha. Kolejna wykorzystana przewaga gości oznaczała już 1:3. Dwa trafienia tego samego zawodnika i trzy skuteczne akcje GKS w liczebnej przewadze wyraźnie pokazywały, gdzie gospodarzom uciekał ten mecz.

Energa miała przed sobą jeszcze całą tercję, ale potrzebowała już dwóch bramek do remisu. Po obiecującym otwarciu trzeba było budować nadzieję od nowa, tym razem bez marginesu na następne straty.

Więcej lokalnych informacji z Torunia jest na halotorun.pl. Sprawdź też, co dzieje się w najbliższych dniach – wydarzenia i imprezy zbieramy na halotorun.pl/wydarzenie.

Kontakt na 47 sekund

W trzeciej minucie ostatniej odsłony Kolesnikow trafił na 2:3. Asystowali M. Zielinski i Syty, który do bramki z pierwszej tercji dołożył udział przy drugim golu gospodarzy. Torunianie znów mieli rywala w zasięgu jednego trafienia, a perspektywa odrobienia strat nabrała konkretnego kształtu.

Ten stan utrzymał się jednak tylko przez 47 sekund. W czwartej minucie tercji Filip Komorski odpowiedział golem na 2:4 po podaniach J. Kerkkanena i O. Kaskinena. Dla miejscowych była to szczególnie bolesna sekwencja: ledwie zmniejszyli dystans, znów musieli myśleć o zdobyciu dwóch bramek. Wynik nie zmienił się już do końca.

Nie udało się więc powtórzyć rezultatu z 2 października, gdy Energa wygrała w Tychach 4:1. W pięciu ostatnich bezpośrednich spotkaniach torunianie mają jedno zwycięstwo, a ich rywale cztery. Czwartkowy mecz dopisał kolejny rozdział do tej niekorzystnej dla miejscowych proporcji, choć samo prowadzenie i późniejsza bramka kontaktowa dawały podstawy, by liczyć na inny finał.

Ligowy bilans gospodarzy to obecnie 11 zwycięstw i cztery porażki oraz bramki 65:34. Lider ma 12 wygranych, trzy przegrane i bilans bramkowy 72:27. Toruń nadal jest w czołówce, ale spotkanie z tyszanami nie przyniosło punktowego zysku.

Szersze ambicje pozostają przy tym niezmienne. Jeszcze 14 września, przed sezonem, klub prowadzony przez Samiego Hirvonena wskazywał półfinał ligi i powrót do finałowego turnieju Pucharu Polski jako swoje cele. Z kolei 10 października ogłoszono dołączenie Eero Niemiego, który miał wzmocnić atak podczas nieobecności Rusłana Baszyrowa. Na tle tych planów porażka z liderem boli, zwłaszcza że gospodarze dwukrotnie sami dawali sobie nadzieję. Ostatecznie o wyniku przesądziły wykorzystane przewagi gości i ich błyskawiczna odpowiedź na toruńskie 2:3.

KH Energa ToruńStatystykaGKS Tychy
2Bramki4
1I tercja2
0II tercja1
1III tercja1
3Pozycja1
32Punkty36
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły