[KOSZYKÓWKA] PGE Basket Liga: torunianie odrobili większość strat, ale Śląsk wygrał 81:76

[KOSZYKÓWKA] PGE Basket Liga: torunianie odrobili większość strat, ale Śląsk wygrał 81:76

Z 23 punktów straty torunianie zeszli do zaledwie dwóch, lecz wyjazdowy zryw nie wystarczył do zwycięstwa – Arriva LOTTO Twarde Pierniki Toruń przegrała z WKS Śląskiem Wrocław 76:81 w szóstej kolejce PGE Basket Ligi. Dla gości, zajmujących w ligowym zestawieniu 14. miejsce z siedmioma punktami, to bolesny wynik w starciu z dziesiątymi wrocławianami, mającymi osiem punktów.

Sobotni mecz 7 listopada miał dla toruńskich kibiców dwa zupełnie różne oblicza. Najpierw przyszło patrzeć na szybko rosnącą przewagę gospodarzy, później – na pościg, który przywrócił spotkaniu emocje. Przy stanie 72:70 zwycięstwo znów było w zasięgu. Ostatecznie jednak goście zapłacili za straty poniesione w pierwszej połowie, mimo że obie kolejne kwarty wygrali.

Do Wrocławia przyjechali po zwycięstwie nad Zastalem Zielona Góra. Wygrana 87:71 z 31 października była ich drugim sukcesem w sezonie i dawała powód, by z większą nadzieją patrzeć na następny występ. Tym razem dobrego wyniku nie udało się powtórzyć, choć torunianie pokazali, że nawet przy bardzo niekorzystnym rezultacie potrafią jeszcze wrócić do gry.

Od 47:24 do pierwszych oznak pościgu

Pierwsza kwarta nie ułożyła się po myśli przyjezdnych. Śląsk zdobył 27 punktów, Toruń odpowiedział siedemnastoma i już po dziesięciu minutach miał do odrobienia dwucyfrową różnicę. To był trudny początek zwłaszcza dlatego, że gospodarzom udawało się regularnie punktować, a goście nie znajdowali sposobu, by ograniczyć ich zdobycze.

W drugiej odsłonie problem jeszcze się pogłębił. Wrocławianie prowadzili już 47:24, a więc różnicą aż 23 punktów. Z perspektywy toruńskiej drużyny był to moment wymagający nie tylko skuteczniejszych akcji, ale przede wszystkim zatrzymania przeciwnika. Samo poprawienie dorobku w ataku nie wystarczało: goście zdobyli w tej kwarcie 24 punkty, lecz stracili trzydzieści.

Na półmetku tablica pokazywała 57:41. Torunianie zmniejszyli zatem najwyższą przewagę Śląska, ale wciąż pozostawało szesnaście punktów do odrobienia. Pierwsze dwie kwarty mocno obciążyły ich rachunek – gospodarze zgromadzili w nich ponad dwie trzecie całego późniejszego dorobku.

Dopiero trzecia część przyniosła wyraźnie korzystniejszy dla gości układ. „Twarde Pierniki” wygrały ją 16:13, ograniczając punktowanie wrocławian. Nie był to jeszcze gwałtowny zwrot, raczej stopniowe odbudowywanie szans. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami było 70:57, więc dystans nadal pozostawał pokaźny, ale kierunek zmiany wyniku dawał Toruniowi punkt zaczepienia.

Najświeższe wiadomości z Torunia czekają na stronie głównej halotorun.pl, a koncerty, spotkania i imprezy na najbliższe dni – w kalendarzu wydarzeń.

Seria 11:0 przywróciła emocje

Najmocniejszy fragment przyjezdni zachowali na czwartą kwartę. Seria 11:0 doprowadziła do wyniku 72:70 i nagle spotkanie, w którym wcześniej tracili ponad dwadzieścia punktów, znów pozostawało otwarte. Dla kibiców z Torunia był to moment największej nadziei: cały wysiłek włożony w pogoń zaczął przekładać się na realną szansę wyjazdowej wygranej.

Wtedy odpowiedział Paul Scruggs, trafiając za trzy. Następnie dobitka Tymoteusza Sternickiego dała Śląskowi bezpieczniejszy dystans. Goście nie zdołali już doprowadzić do odwrócenia wyniku. Ostatnią kwartę wygrali 19:11, całą drugą połowę 35:24, lecz spotkanie zakończyło się rezultatem 81:76 dla gospodarzy.

Statystyki dobrze pokazują, gdzie torunianie znaleźli oparcie, a gdzie zostawili rywalom przewagę. Popełnili jedenaście strat przy siedemnastu Śląska, obie drużyny zanotowały po dziewiętnaście asyst. Pod tablicami lepsi byli jednak miejscowi – zebrali 33 piłki, goście 25. To wyraźna różnica w meczu rozstrzygniętym pięcioma punktami.

Wrocławianie poradzili sobie bez Johna Egbunu, leczącego uraz odniesiony w środowym spotkaniu EuroCupu. Wsparcie z ławki zapewnił wracający do Śląska Jared Coleman-Jones: w niespełna szesnaście minut zdobył osiem punktów i dołożył pięć zbiórek.

Toruński pościg warto odnotować także w kontekście słów Srdjana Suboticia z 27 października. Po czterech kolejkach i bilansie 1–3 trener mówił, że jego drużyna wciąż nie gra jak zespół. We Wrocławiu potrafiła wspólnie wydostać się z bardzo trudnego położenia, ale nie przełożyła tego na zwycięstwo. Przy obecnej pozycji w tabeli taki powrót daje nadzieję, jednak punktów straconych w pierwszej połowie i samej porażki nie unieważnia.

WKS Śląsk WrocławStatystykaArriva LOTTO Twarde Pierniki Toruń
81Punkty76
Robinson Devin (17)Najlepiej punktującyL. Sakota (17)
33Zbiórki25
Robinson Devin (6)Top zbiórkiV. Gaddefors (7)
19Asysty19
A. Hickey (5)Top asystyCousins Isaiah (5)
17Straty11
363PT %24
T. Sternicki (2)Top 3PTVander Ben (4)
8Punkty w tabeli7
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły