Z Torunia na dwóch kołach i na szczyt Pamiru. Dwie próby charakteru

Z Torunia na dwóch kołach i na szczyt Pamiru. Dwie próby charakteru

FOT. UM Toruń

Najpierw tysiące kilometrów przez Europę, potem walka z wysokością przekraczającą 7000 metrów. Toruńscy uczniowie i miejski urzędnik podjęli wyzwania, w których plan musiał ustąpić miejsca wytrwałości. Jedna wyprawa zakończyła się w Barcelonie, druga na jednym z najwyższych szczytów Pamiru. Obie miały toruński znak rozpoznawczy – konsekwencję mimo trudnych momentów.

  • Trzech uczniów ruszyło z Międzylesia aż do Barcelony
  • Sławomir Wiśniewski zdobył siedmiotysięcznik w Pamirze

Trzech uczniów ruszyło z Międzylesia aż do Barcelony

15 czerwca 2026 roku trzech uczniów toruńskich szkół średnich – Zespołu Szkół Mechanicznych, Elektrycznych i Elektronicznych oraz V Liceum Ogólnokształcącego – rozpoczęło rowerową wyprawę z Międzylesia. Celem była Barcelona, a po drodze czekały tysiące kilometrów, alpejskie przełęcze i trasa prowadząca przez pięć europejskich państw.

Młodzi cykliści nie jechali wyłącznie po sportowy wynik. Podczas postojów i przejazdu przez kolejne kraje opowiadali o Toruniu, jego historii, dziedzictwie kulturowym oraz sportowych tradycjach. Rowerowa wyprawa stała się więc także sposobem na prezentowanie miasta poza granicami Polski.

W Wenecji problemy techniczne wykluczyły jednego z uczestników z dalszej jazdy. Nie oznaczało to jednak końca jego udziału w przedsięwzięciu – pozostał przy kolegach i pomagał im organizacyjnie oraz motywował ich do dalszej drogi. 16 lipca dwóch pozostałych uczestników dotarło do Barcelony, mając za sobą 2973 kilometry.

Ta historia pokazuje, że przy długiej wyprawie równie ważne jak kondycja są przygotowanie, podział zadań i gotowość do zmiany planu. Awaria nie zakończyła całego przedsięwzięcia, bo uczestnicy zachowali zespołową odpowiedzialność i znaleźli sposób na dalszą jazdę.

Sławomir Wiśniewski zdobył siedmiotysięcznik w Pamirze

W tym samym czasie Sławomir Wiśniewski, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu, mierzył się z innym rodzajem wysiłku. Na pograniczu Kirgistanu i Tadżykistanu rozpoczął etapową aklimatyzację przed wejściem na Szczyt Lenina.

Przygotowanie trwało 12 dni i polegało na przemieszczaniu się między bazą a kolejnymi obozami. W tym czasie wspinacz zdobył Pik Juchina o wysokości 5130 metrów oraz Pik Razdzielnaja sięgający 6148 metrów. 18 lipca stanął na wierzchołku Szczytu Lenina, który ma 7134 metry nad poziomem morza.

Według informacji zawartych w relacji udane wejścia na ten szczyt stanowią około 20 procent prób. Dodatkowym zagrożeniem były trudne warunki pogodowe. Wiśniewski był też świadkiem akcji ratunkowej polskiego alpinisty, którego transportowano obok jego namiotu w trzecim obozie. W tle pozostawała historia góry, w tym tragiczna lawina z 1990 roku.

Po zdobyciu szczytu wspinacz napisał w mediach społecznościowych:

Gdziekolwiek prowadzą mnie górskie wyzwania, na każdym zdobytym szczycie mam Toruń w sercu – zawsze cel mojej drogi powrotnej.

Dwie wyprawy różniły się niemal wszystkim – dystansem, wysokością i rodzajem ryzyka. Łączyło je jednak to, że uczestnicy musieli reagować na problemy bez rezygnowania z celu. W rowerowej ekipie pomogło wzajemne wsparcie, a w Pamirze – wieloetapowe przygotowanie i aklimatyzacja.

na podstawie: Urząd Miasta Toruń.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Toruń). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.